Książka to opowieść o ostatnich kilku dniach skazanych, o ich egzekucjach, o grupce więziennych strażników i ich losach do czasu, gdy umierają jeden po drugim i gdy wszystkie wydarzenia opisuje Paul w domu starców dla swojej przyjaciółki.
"Zielona Mila" wprowadza nas w świat więziennego życia, w miejsce, w które nikt nie chciałby się przenieść. Narrator w naturalny sposób podchodzi do swojej pracy, przy pierwszym spotkaniu z osadzonym informuje go o zasadach, którymi blok E się rządzi. "Będziemy cię traktować tak, jak na to zasłużysz." Nie nienawidzi więźniów, ale traktuje ich jak ludzi, którzy otrzymają w najbliższym czasie karę za swe działania. Percy Wetmore był dokładnym przeciwieństwem Paula. Siostrzeniec żony gubernatora bardzo często korzysta ze swoich koneksji, aby upodlać ludzi, czuł się przez to lepszy i na każdym koku to okazywał. Traktuje z wyższością nie tylko więźniów, ale także ludzi, z którymi pracuje. W książce pojawia się jeszcze jedna osoba, o której warto wspomnieć. Miała ona sześć stóp i osiem cali wzrostu i czarny kolor skóry, co w tamtych czasach było brane pod uwagę podczas rozpraw. John Coffey to mężczyzna posiadający pewien dar....
To było moje pierwsze spotkanie z Kingiem i jestem nim zachwycona. "Zielona Mila" to druga książka jaką przeczytałam, która poruszyła moje serce tak bardzo, że miałam łzy w oczach w pewnych momentach. To jedna z tych niewielu powieści, którą po przeczytaniu tak trudno odłożyć, nie możesz uwierzyć, że to już koniec. Bardzo związałam się z bohaterami i podziwiam ich za nie które decyzje. Książka na pewno nie jest kolejną banalną historyjką, o skazywaniu ludzi na śmieć. W pewien magiczny sposób przekonała mnie, aby być dobrym dla człowieka obok, nie ważne czy ten jest skazanym na śmierć mordercą, czy Twoim przyjacielem. Zawsze trzeba być dobrym.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz