poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Metro 2033 - Dmitry Glukhovsky


"Ten, któremu starczy odwagi i wytrwałości, by przez całe życie wpatrywać się w mrok, pierwszy dojrzy w nim przebłysk światła."

Państwa napadają na siebie nawzajem. Odpalają wszystkie bomby atomowe jakie mają w zanadrzu. Niszczą Ziemię. Nieliczni ludzie zdążyli dobiec do metra moskiewskiego i się ukryć. Nie można już wyjść na powierzchnię. Nieliczni śmiałkowie - stalkerzy, wychodzą na powierzchnię w skafandrach i przynoszą do metra tylko najpotrzebniejsze przedmioty. Ludzie żywią się tym co mają: świnie, szczury, grzyby wyrosłe w ciemnych tunelach. Skażone powietrze, radioaktywna woda, wysokie promieniowanie zmieniło zwierzęta w potwory rządne ludzkiego mięsa, nawet szczury dorastają wielkością do świń... Świat nie wygląda tak jak wcześniej. Nic nie jest takie samo.
Kilka miesięcy później Sasza ratuje trzyletniego chłopca o imieniu Artem przed inwazją szczurów, które pożerają jego matkę oraz całą stację na, której mieszkał. Artem dorasta. Mija dwadzieścia lat, a on oraz Sasza mieszkają w najbardziej wysuniętej na północ stacji - na WOGN. W tunelach pojawiają się istoty, które jak się zdaje są następnym szczeblem ewolucji, uodpornionym na działanie promieniowania, nazywane Czarnymi.

Na WOGN-ie pojawia się Hunter, przyjaciel Saszy, żołnierz, który chce sprawdzić, czym są istoty zabijające strażników. Daje Artemowi zadanie. Gdyby przez dwa dni nie wrócił, ten ma wyruszyć w podróż do odległej stacji Polis i przekazać wiadomość o istotach z tuneli mężczyźnie o pseudonimie Młynarz....

"Metro" bardzo przypadło mi do gustu, jest napisane w prostym języku, przez co "wchodzimy" w ciało Artema i przeżywamy jego historię. Autor nie używa trudnych słów, może oprócz nazw stacji i nazwisk bohaterów. Nie wiem jak można stworzyć tak cudowny świat i wykreować postacie w tak realistyczny sposób jak Glukhovsky! Fabuła jest prosta, ale nie banalna i przewidywalna.

"Straszna jest nie sama śmierć. Straszne jest jej oczekiwanie."

 Niestety mam złą wiadomość dla osób lubiących wątki romantyczne. W tej książce ich nie ma, ale warto po nią sięgnąć choćby dlatego, że opisany jest w niej proces dorastania młodego chłopaka, żyjącego w trudnych czasach i szukającego miejsca dla siebie. Artem przeżywa swoją własna wojnę o być albo nie być w sobie. Na swojej drodze spotyka wielu ludzi wierzących w najdziwniejsze rzeczy, ludzi chcących wprowadzić politykę w chaosie i ludzi mających wiarę tylko w to, czego nauczyło ich życie. Bohater podczas podróży sam próbuje znaleźć sens życia i odnaleźć ścieżkę, którą będzie szedł podczas życia.

Dajcie znać w komentarzach czy ktoś z Was czytał już tę książkę i czy się Wam podobała.

niedziela, 9 sierpnia 2015

Zielona Mila - Stephen King

"Zdarzyło się to w roku tysiąc dziewięćset trzydziestym drugim... " wtedy do stanowego więzienia w Cold Mountain przybył John Coffey, skazany za zgwałcenie i zamordowanie dwóch dziewczynek. Główny bohater, Paul Edgecombe, był naczelnym klawiszem bloku E, bloku śmierci. To tam skazańcy czekają na datę egzekucji i tam się ona odbywa. Przebywało tam dwóch więźniów John i Eduard Delacroix.

 Książka to opowieść o ostatnich kilku dniach skazanych, o ich egzekucjach, o grupce więziennych strażników i ich losach do czasu, gdy umierają jeden po drugim i gdy wszystkie wydarzenia opisuje Paul w domu starców dla swojej przyjaciółki.

"Zielona Mila" wprowadza nas w świat więziennego życia, w miejsce, w które nikt nie chciałby się przenieść. Narrator w naturalny sposób podchodzi do swojej pracy, przy pierwszym spotkaniu z osadzonym informuje go o zasadach, którymi blok E się rządzi. "Będziemy cię traktować tak, jak na to zasłużysz." Nie nienawidzi więźniów, ale traktuje ich jak ludzi, którzy otrzymają w najbliższym czasie karę za swe działania. Percy Wetmore był dokładnym przeciwieństwem Paula. Siostrzeniec żony gubernatora bardzo często korzysta ze swoich koneksji, aby upodlać ludzi, czuł się przez to lepszy i na każdym koku to okazywał. Traktuje z wyższością nie tylko więźniów, ale także ludzi, z którymi pracuje. W książce pojawia się jeszcze jedna osoba, o której warto wspomnieć. Miała ona sześć stóp i osiem cali wzrostu i czarny kolor skóry, co w tamtych czasach było brane pod uwagę podczas rozpraw. John Coffey to mężczyzna posiadający pewien dar....


To było moje pierwsze spotkanie z Kingiem i jestem nim zachwycona. "Zielona Mila" to druga książka jaką przeczytałam, która poruszyła moje serce tak bardzo, że miałam łzy w oczach w pewnych momentach. To jedna z tych niewielu powieści, którą po przeczytaniu tak trudno odłożyć, nie możesz uwierzyć, że to już koniec. Bardzo związałam się z bohaterami i podziwiam ich za nie które decyzje. Książka na pewno nie jest kolejną banalną historyjką, o skazywaniu ludzi na śmieć. W pewien magiczny sposób przekonała mnie, aby być dobrym dla człowieka obok, nie ważne czy ten jest skazanym na śmierć mordercą, czy Twoim przyjacielem. Zawsze trzeba być dobrym.

Sądzę, że każdy człowiek powinien przeczytać tę książkę, niezależnie od tego ile ma lat. A jeżeli ktoś nie lubi "więziennych klimatów" może sięgnąć po cudowny film w reżyserii Franka Darabonta, w główną postać wcielił się Tom Hanks.

piątek, 31 lipca 2015

Znajdź wyjście albo giń - Więzień Labiryntu

Hej! Jak już wcześniej moja przyjaciółka ja także chciałabym Wam przedstawić swoją pierwszą recenzję. Z góry jednak chciałabym Was ostrzec, że nie przepadam za romansami i miłosnymi opowiastkami bez głębszej fabuły. Wolę książki, w których jest dużo akcji, a bohaterowie nie mają nawet czasu, żeby pomyśleć, czy to co właśnie robią ma sens. Akcja tak, uczucia nie.


Przechodząc do książki, którą chcę Wam przedstawić.... "Więźnia Labiryntu" przeczytałam, bo kiedyś obejrzałam ekranizację i bardzo mi się podobała więc gdy dostałam w końcu książkę do ręki, nie mogłam się powstrzymać od przeczytania jej.
"Więzień Labiryntu" to pierwszy tom serii o tym samym tytule, oprócz niego są jeszcze "Próby Ognia" oraz "Lek na śmierć".


Książka opowiada historię Thomasa, który zostaje przewieziony do Labiryntu znając tylko swoje imię. Znajduje go grupka chłopców, która wie na swój temat tyle co Thomas, tłumaczą mu oni, że znalazł się w Strefie - na środku labiryntu, z którego nie ma wyjścia. Następnego dnia zostaje znaleziona pierwsza dziewczyna, która po wykrzyczeniu gróźb iż po niej nastąpi konie pada nieprzytomna na ziemię. Główny bohater postanawia znaleźć wyjście i uratować siebie oraz przyjaciół. Niestety jest to o wiele trudniejsze niż mu się wydaje. Co wieczór Labirynt się zamyka, a jego korytarze zmieniają położenie, na domiar złego wnętrze wypełnia się Bóldożercami - istotami w połowie zwierzęcymi, a w połowie mechanicznymi. Jeżeli zostaniesz na noc w Labiryncie nazajutrz będą szukań Twoich szczątków.
Strefa to miejsce, w  którym każdy chłopak ma przydzielone zadanie. Kilku chłopców zostało przydzielonych do elitarnej jednostki Zwiadowców, którzy co rano wybiegają do Labiryntu w nadziei odszukania wyjścia i sporządzenia nowych map. Thomas chce się dostać do tej jednostki, ale jego własna pamięć stała się dla niego labiryntem, z którego nie potrafi znaleźć wyjścia.

11 września na ekrany polskich kin wchodzi druga część"Więźnia Labiryntu", czyli "Próby Ognia" pod postem znajdziecie zwiastun do filmu.



czwartek, 30 lipca 2015

MY BLOG IS BETTER THAN YOUR VLOG- "OBSYDIAN"

Cześć!   Zaczynamy!
Pierwszą książkę jaką chciałam polecić, zrecenzować jest "Obsydian"






Daemon, Ash i Dee coś przed nią ukrywają. Ale co? Dowiedźcie się!
                         Oni nie są tacy jak my..


Okładka książki Obsydian 
 A teraz coś co uwielbiam...cytaty! Tylko kilka ;)
 
"Książki były konieczną ucieczką, którą zawsze podejmowałam z radością." ( uwielbiam Katy za to, że ona też ma fioła na punkcie książek!) 


"-Sprawdziłem twojego bloga.
-Znowu mnie prześladujesz, jak widzę. Mam zdobyć zakaz zbliżania się?
-W twoich snach, Kotek. O, czekaj, już w nich występuję, prawda?
-W koszmarach, Daemon. W koszmarach." ( a te ich rozmowy.... ) 


"Kiedy podłączono mi internet, byłam szczęśliwsza, niż gdyby przystojny facet spojrzał na mój tyłek i poprosił o numer telefonu."

" Daemon uśmiechnął się i potem zniknął. Odchyliłam się i rozejrzałam dookoła. Opierał się o drzewo parę metrów dalej.
- Jakim... cudem...? Chwila! Już to wcześniej robiłeś. Poruszałeś się już w ten cichy, przerażający sposób. Ale tu nie chodzi o to, że jesteś cicho. - Oparłam plecy o drzewo zdezorientowana. - Po prostu tak szybko się poruszasz.
- Z prędkością światła, Kotek." 


Okey! Tyle! ;d Czekam na wasze opinie! :)